Przyszedł grudzień co oznacza, że będziemy mieć trochę więcej wolnego czasu. Dla tych, których ulubionym zajęciem jest siedzenie z ciepłą herbatą, pod kocykiem i z DOBRĄ książką, polecę pięć naprawdę świetnych pozycji. Mam nadzieję, że każdy znajdzie coś dla siebie !

Traktat o łuskaniu fasoli Wiesława Myśliwskiego, to prawdziwe arcydzieło. Książka jest tak dobra, że właściwie jest jednym wielkim cytatem. Jeśli ktoś lubi kreślić po książkach ołówkiem w poszukiwaniu tzw. złotych myśli, to  w tym przypadku musiałby chyba pokreślić całą lekturę. Powieść jest zbudowana z monologu narratora do tajemniczego gościa. Bohater z nieznanym nam przybyszem spędza jeden dzień na łuskaniu fasoli, w którym to dniu opowiada swojemu gościowi o własnym życiu. Prowadzi swego rodzaju bilans życia, który ukazuje nam jak ciężkie były czasy w trakcie wojny, jak musiał zarabiać na życie i jak spędził swoją młodość. Traktat… zmusza czytelnika do zastanowienia się nad własnymi decyzjami, pokazuje jak pozornie proste i zwykłe życie może być bogate i ekscytujące, a przede wszystkim ważne. Jeśli dla kogoś tytuły są istotne, to warto wspomnieć, że książka ta jest laureatem literackiej nagrody Nike.

Norwegian Wood autorstwa Haruki Murakami, tegorocznego kandydata do Nagrody Nobla w dziedzinie literatury, jest historią losów młodego japońskiego studenta. Chłopak trafiając do ogromnego miasta, jakim jest Tokio, czuje się zagubiony, a jego życie jest pozbawione jakiegokolwiek sensu. Sam tytuł, jak się zapewne domyślacie, nawiązuje do sławnej piosenki The Beatles, która to jest symbolem lat 60. XX wieku, bo w tych to właśnie latach rozgrywa się akcja powieści. Główny bohater jest rozdarty między dwoma kobietami, obie ciężko doświadczone przez los są dla niego ucieczką od szarej rzeczywistości. Norwegian Wood, to książka dla ludzi, którzy lubią melancholijne klimaty. W książce jest spora dawka subtelnych uczyć, a stan psychiczny bohaterów robi duże wrażenie na czytelniku. To jedna z najbardziej znanych książek Murakami i, jak się mówi, prawie każdy w Japonii przeczytał ją chociaż raz.

Wilk Stepowy Hermana Hesse’a, to klasyka niemieckiej literatury. Mówi się, że Wilk Stepowy jest tylko dla… wilków stepowych i jest w tym trochę prawdy, bo nikt tak się nie zidentyfikuje z głównym bohaterem, jak prawdziwy samotnik, indywidualista, ale myślę, że książka zainspiruję każdego zwolennika dobrej literatury. Jest to niesamowite spojrzenie na życie każdego z nas. Książka ta łączy autobiografię z elementami fantastycznymi, co daje nam zaskakująco ‘realne’ efekty, gdyż zdawać by się mogło, że w życiu każdego z nas zdarzają się rzeczy, które ciężko wyjaśnić. Harry, główny bohater jest zagubionym mężczyzną w średnim wieku, którego męczą zasady, jakie narzuca system i dąży do całkowitej wolności. Myślę, że książka ta jest dla każdego, kto czasem czuję się zatrzaśnięty w normach, w jakich funkcjonuje świat. Dodatkowym plusem dla fanów jazzu, jest to, iż w książce jest dużo nawiązań do tego gatunku muzyki, a sama akcja w większości czasu rozgrywa się w klubie jazzowym. Nic tylko czytać.

Przeminęło z wiatrem Margaret Mitchell, to historia, którą prawie każdy zna, ale częściej ze zekranizowanej wersji. Dla tych, którzy nie zdążyli poznać losów Scarlett O’Hary z ekranu telewizora jest to duża gratka, bo, jak to zazwyczaj bywa, lepiej przeczytać najpierw książkę. A Przeminęło z wiatrem czyta się naprawdę baaardzo szybko i nawet nie wiemy, kiedy połykamy trzy tomy. Miłość, nienawiść, egoistyczna kobieta, a w tle wojna secesyjna, czego chcieć więcej? Przeminęło… , to historia cały czas aktualna, która nie tylko pokazuje stosunki międzyludzkie, ale problem rasizmu, a i trochę historii możemy w przyjemny sposób przyswoić. Każda postać w powieści wykreowana jest na swój sposób: wyjątkowa i niepowtarzalna, a analiza psychologiczna głównej bohaterki skłania do myślenia. Świat południa Stanów Zjednoczonych, kraina plantacji i walka niewolników o odzyskanie wolności jest historią, którą zapamiętacie na długo i zapewniam, będziecie powracać do niej wielokrotnie.

Gra Geralda Stephena King’a może nie jest jego najlepszym dziełem, ale jest książką, przy której naprawdę da się przestraszyć. Jak to bywa w powieściach tego autora, spotykamy się z głęboką analizą psychologiczną bohaterów, kiedy to skrywane głęboko tajemnice wypływają na wierzch. Historia rozpoczyna się nieco zabawnie, nieco perwersyjnie, bowiem małżeństwo Gerald i Jessie planują weekend nad jeziorem, a rozpoczęciem tegoż wieczoru ma być zabawa erotyczna, w której w grę wchodzą prawdziwe, policyjne kajdanki. I właśnie wtedy zaczyna się problem, bo jak to bywa z rzeczami martwymi - często odmawiają posłuszeństwa, a jak to bywa z ludźmi - często zdarzają się im niewytłumaczalne wypadki. Mogę Wam tylko zdradzić, że główna bohaterka Jessie będzie miała niemały problem, nie tylko z kajdankami i nieco sprośnym mężem, ale i z cieniami, które czają się w domu, a także w jej głowie. Książka jest wciągająca, a fakt, że akcja rozgrywa się na dwóch płaszczyznach wprowadza charakterystyczny dla Kinga nastrój. Polecam w samotny wieczór!

Trochę zawiało nostalgią, ale w grudniu można sobie na to pozwolić. Więc jeśli nie macie lepszego sposobu na wykorzystanie wolnego czasu, a lepszego niż spędzenie go z książką nie ma, zapraszam do podanych tytułów.

 

Komentarze