Siatkarki PGE Atomu Trefla Sopot pokonały w pięciu setach turecki Galatasaray Stambuł w rewanżowym meczu półfinału Pucharu Konfederacji. Podopieczne Lorenzo Micelliego mają szansę powtórzyć sukces innego polskiego zespołu - Muszynianki Muszyna, który dwa lata temu wygrał te rozgrywki. Sopocianki w finale zmierzą się z rosyjskim Dinamem Krasnodar.
Atomówki w pierwszym meczu w Sopocie zwyciężyły 3:0. W Stambule musiały wygrać dwa sety, by grać dalej w Pucharze CEV. Zadanie to udało się zrealizować, choć Turczynki postawiły twarde warunki. Pierwszy set początkowo układał się po myśli sopocianek. Jednak gospodynie dzięki dobrej zagrywce odrobiły straty i ostatecznie wygrały 25:18. Sopocianki w tej fazie spotkania grały dużo słabiej niż w pierwszym meczu, ale w całym pojedynku kilka błędów na korzyść Galatasaray popełnili sędziowie. Szczególnie w drugim secie arbitrzy odegrali istotną rolę. Przy stanie 23:21 dla Atomówek nie zauważyli, że piłka po ataku Cateriny Bosetti nie wróciła bezpośrednio w aut, dotykając po drodze przyjmującą Galatasaray. W rezultacie zamiast piłki setowej na tablicy pojawił się wynik po 23, bo za protesty sędzia dał polskiemu zespołowi czerwoną kartkę oznaczającą punkt dla przeciwnika. Drugą część spotkania wygrały Turczynki (29:27) i były już bardzo blisko doprowadzenia do złotego seta.
Po stronie gospodyń bardzo skutecznie grała Nadia Centoni, która w całym meczu wywalczyła aż 38 punktów. Blok sopocianek nie pracował tak dobrze jak w pierwszym spotkaniu. Dlatego trener Micelli szukał zmian. W trzeciej partii na parkiecie pojawiły się Anna Miros i Anna Kaczmar, które zastąpiły Izabelę Bełcik i Katarzynę Zaroślińską. Mimo tego to Galatasaray prowadziło 19:16 po ataku w antenkę Charlotte Leys. Jednak dzięki świetnej grze na bloku sopocianki odwróciły losy seta. Trzy punktowe bloki zanotowała Maja Tokarska i to Atomówki rozgrywały trzy piłki setowe (24:21). Żadnej z nich jednak nie wykorzystały i ponownie musiały grać na przewagi. Tym razem lepsze okazały się sopocianki - mimo seryjnie kończonych ataków przez Centoni (28:26).
Czwarty set rozstrzygnął się podobnie, choć to przyjezdne prowadziły nawet 18:12. Od tego wyniku jednak Turczynki zaliczyły serię 7:2. Z całej przewagi PGE Atomu pozostał tylko jeden punkt. Atomówki w przypadku zwycięstwa w tym secie zapewniłyby sobie awans do finału Pucharu CEV. Z kolei gdyby wygrały gospodynie, do wyłonienia finalisty potrzebny byłby złoty set. Obie ekipy zdawały sobie sprawę ze stawki. Ostatecznie dopiero piątą piłkę setową po ataku Amerykanki Falyn Fonoimoany wykorzystały sopocianki (31:29) i mogły zacząć świętować awans.
Piąty set był tylko formalnością, bo wszystko w tym półfinale zostało już rozstrzygnięte. Trener Micelli wpuścił na parkiet pozostałe rezerwowe, które pokonały podłamaną wyjściową szóstkę Galatasaray (15:13). PGE Atom w Stambule był znacznie lepiej zbilansowanym zespołem. Gospodynie w dużej mierze swój atak opierały na skuteczności Centoni, a ta nie była w stanie kończyć każdej akcji.
Już 7 kwietnia Atomówki zagrają w Krasnodarze pierwsze spotkanie. Rewanż odbędzie się w Ergo Arenie cztery dni później.
