Na szczęście piłka nożna to nie skoki narciarskie. Tutaj noty za styl nie mają wpływu na ostateczny rezultat – na szczęście dla Legii. Po czterech meczach, stołeczni zawodnicy mają na koncie komplet punktów i zapewniony awans do 1/16 finału Ligi Europy, czego nie spodziewał się chyba nikt, nawet ja sam przez większość czwartkowego starcia.

Przed spotkaniem mawiano, że łatwiejszej okazji na trzy punkty w tych rozgrywkach już nie będzie, co starał się tonować szkoleniowiec gospodarzy – Henning Berg. Trzy wygrane, a trzy porażki. Różnica jest, na korzyść polskiej ekipy, jednak statystycznie ja i mój kot mamy trzy nogi, wszystko miało zweryfikować boisko, które nie było tego dnia zbyt łaskawe. Targany kłopotami finansowymi i kadrowymi Metalist sprawiał przez większość regulaminowego czasu gry lepsze wrażenie, szczególnie przygotowaniem fizycznym bijącym na głowę „Wojskowych”. Pierwsze dobre sytuacje do wyjścia na prowadzenie stworzyła Legia, jednak Jodłowiec i Kucharczyk nie zamienili ich na bramki. Po dziesięciu minutach Brazylijczyk Jaja obnażył postawę defensywy gospodarzy i był bliski pokonania Dusana Kuciaka, jednak na szczęście dla „Legionistów” futbolówka przeszła minimalnie obok słupka. W 22. minucie tego fartu już zabrakło, gdy Wasilij Kobin pięknym strzałem z przewrotki zmusił do kapitulacji słowackiego golkipera, czym również przerwał wspaniałą passę Legii bez straconego gola w europejskich pucharach, a także ukazał ich momentalny brak koncentracji od pierwszego gwizdka.

W wyjściowym składzie na „szpicy” Berg desygnował weterana – Marka Saganowskiego. Zastanawiałem się, czy „Sagan” nadaje się jeszcze do występów na europejskiej arenie i czy nie powinien zostać już głównie wystawiany na krajowym podwórku. Moje wątpliwości zostały rozwiane w 28. minucie, gdy po centrze Michała Kucharczyka z rzutu rożnego i niewłaściwym wyjściu z bramki golkipera gości, to właśnie Saganowski skierował głową piłkę do siatki. Sześć minut później, po wyrównaniu stanu spotkania, asystujący przy bramce dla Legii Kucharczyk mógł wyprowadzić na prowadzenie swoją ekipę, jednak fatalnie zachował się on w sytuacji sam na sam.

Drugie 45 minut wcale nie zwiastowało znalezienia sposobu na Ukraińców. Mimo świetnej okazji w 48. minucie, gdy Saganowski miał obowiązek wykończyć akcję, goście nadal sprawiali wrażenie jakby „bardziej im się chciało wywalczyć trzy punkty”. Gra Michała Żyro, którym zainteresowanie przejawiają zagraniczne kluby, nie przekonywała i można było się zastanawiać za co tak naprawdę chcą one zapłacić kilka milionów za polskiego skrzydłowego. Po ponad godzinie gry aż prosiło się o zmiany personalne w zespole Warszawian, a w 74. minucie serca stołecznych kibiców miały prawo zadrżeć po strzale Villagry z linii 16-stego metra, na szczęście w boczną siatkę. Kuciak znów musiał ratować „Wojskowych”, a obrona strzału Edmara była wprost kapitalna.

Chwilę później, w 84. minucie koledzy grający w polu odwdzięczyli się Słowakowi, gdy rezerwowy Orlando Sa zagrał ładnie do wychodzącego na pozycję „jeden na jednego” Ondreja Dudę, który umieścił futbolówkę w siatce. Niedługo potem dała o sobie znać frustracja Edmara, swoje dorzucił Sa przewróciwszy się na ziemię, po czym arbiter musiał rozdzielać przepychających się zawodników, przy okazji rozdając kilka żółtych kartek.

Ostatecznie Legia zwyciężyła 2:1, dzięki czemu umocnili się na pozycji lidera grupy (L) – jak rzekliby kibice zwycięskiego dziś klubu, a także zapewnili sobie awans do fazy pucharowej Ligi Europy już na dwie kolejki przed końcem rozgrywek grupowych. Inni rywale w tej grupie zremisowali (Trabzonspor – Lokeren 1:1), co oznacza że pierwsze miejsce w końcowej tabeli jest dla podopiecznych Henninga Berga na wyciągnięcie ręki.

 

Legia Warszawa - Metalist Charków 2:1 (1:1)

Bramki: Saganowski 29, Duda 84. - Kobin 22.

Legia: Dusan Kuciak - Łukasz Broź, Jakub Rzeźniczak, Inaki Astiz, Guilherme - Tomasz Jodłowiec, Ivica Vrdoljak - Michał Żyro, Ondrej Duda, Michał Kucharczyk (81. Jakub Kosecki) - Marek Saganowski (75. Orlando Sa)

Metalist: Vladimir Dišljenković - Cristian Villagra, Andriy Berezovchuk, Marco Torsiglieri, Vasyl Kobin - Juan Manuel Torres (90. Volodimir Homenjuk), Oleh Krasnopyorov (80. Edmar) - Artem Radchenko (51. Denys Kulakov), Cleiton Xavier, Pavlo Rebenok - Jaja

Żółte kartki: Kucharczyk, Sa, Rzeźniczak - Villagra, Kulakov, Torres, Edmar

Komentarze