Wisła i Cracovia przystępowały do sobotnich meczów ligowych w odmiennych nastrojach. Wisła, po porażce w Kielcach 2:3 z tamtejszą Koroną, chciała zmazać plamę i wywalczyć komplet punktów w meczu przyjaźni ze Śląskiem Wrocław na własnym stadionie. Cracovia po zwycięstwie w ubiegłym tygodniu z Zawiszą chciała podtrzymać dobrą passę i w końcu wygrać pierwszy mecz na obcym boisku w tym sezonie.

Jako pierwsza w sobotę rozpoczęła mecz Cracovia. Równo o godzinie 18.OO w Bełchatowie rozległ się pierwszy gwizdek arbitra głównego tego spotkania — pana Bartosza Frankowskiego. W roli faworyta byli postrzegani gospodarze, którzy to w ostatniej kolejce wygrali na wyjeździe z mocną Jagiellonią Białystok. Początek spotkania był dosyć spokojny, obie drużyny badały się wzajemnie. W 6 minucie na bramkę Cracovii z ostrego kąta uderzał Bartosz Ślusarski, ale piłka minimalnie minęła słupek bramki. W odpowiedzi Rakles uderzał po dośrodkowaniu Budzińskiego, ale Malarz świetnie wybronił strzał. W 25 minucie szybką kontrę wyprowadzili gospodarze, po której z dystansu uderzał Damian Szymański, ale piłka przeleciała wysoko nad bramką. W kolejnych minutach Krakowanie dążyli do objęcia prowadzenia, ale dobrze bronił Malarz. W 34 minucie nieporozumienie obrońców GKS-u próbował wykorzystać Dialiba, ale strzelił w środek bramki, więc golkiper nie miał problemu z obroną tego słabego strzału. I znowu goście próbowali odpowiedzieć Bełchatowianie, ale Mateusz Mak minimalnie chybił. Jeszcze przed przerwą próbowali Nykiel i Szeliga, ale w pierwszej części spotkania kibice nie obejrzeli żadnej bramki.

Druga połowa po zmianie stron to Cracovia była nadal stroną dominującą. W 49 minucie uderzał Budziński, ale Malarz obronił uderzenie odbijając przed siebie, a nikt z zawodników Pasów nie zdążył z dobitką. W dalszej części spotkania nic ciekawego się nie działo, może oprócz nieudolnych prób objęcia prowadzenia po obu stronach. Dopiero w 79 minucie najlepszą okazję do objęcia prowadzenia miał zespół z Krakowa. W boku w pole karne dośrodkował Deleu, a niedawno wprowadzony na boisko Miroslav Covilo minimalnie chybił po uderzeniu głową. Jak każdy kibic wie: niewykorzystane sytuację lubią się mścić i tak to właśnie było w tym przypadku. W 85 minucie w pole karne centrował zawodnik gospodarzy, Mateusz Żytko nieprzepisowo powstrzymywał w polu karnym Bartosza Ślusarskiego, za co otrzymał drugą żółtą kartkę, a w konsekwencji czerwoną i na dodatek Bełchatowianie otrzymali w pełni zasłużony rzut karny. Do „jedenastki” podszedł Adam Mójta i pewnie wykorzystał stały fragment gry. Na domiar złego, po dyskusjach z sędziami, na trybuny został odesłany trener Cracovii — Robert Podoliński. Wydawało się, że nic już nie uratuje piłkarzy z Krakowa przed porażką, ale oni do końca nie poddali się. W doliczonym czasie po rzucie rożnym gola na wagę remisu zdobył 17-letni Bartosz Kapustka, co dobrze rokuje. Cracovia z 18 punktami zajmuje 11 miejsce w tabeli. Kolejny mecz podopieczni trenera Podolińskiego zagrają dopiero 24 listopada (ze względu na przerwę spowodowaną meczami reprezentacji), a ich przeciwnikiem będzie Górnik Zabrze.

 

GKS Bełchatów - Cracovia 1:1 (0:0)
1:0 - Mójta 86′
1:1 - Kapustka 90′
GKS Bełchatów
: Malarz - Basta, Telichowski, Baranowski, Mójta, Rachwał (74. Wacławczyk), Szymański, Wroński (17. Prokic), Komolov (55. Baran), Michał Mak, Ślusarski
Cracovia
: Pilarz - Rymaniak, Żytko, Marciniak - Nykiel (74. Deleu), Dądrowski, Szeliga (57. Covilo), Budziński, Diabang - Kita (63. Kapustka), Rakels
Żółte kartki
: Covilo, Kita, Budziński, Rymaniak
Czerwone kartki
: Żytko (druga żółta)
Widzów: 2 670

 

 

O 20.30 Wisła podejmowała na własnym boisku bardzo dobrze spisujący się w tym sezonie Śląsk Wrocław. Nie było zdecydowanego faworyta tego spotkania, a więc każdy wynik był możliwy. Już dwie minuty po pierwszym gwizdku sędziego, Wrocławianie próbowali strzelić bramkę za sprawą Paixao, a kilka minut później Machaja, ale Buchalik był na posterunku. Wiślacy na początku spotkania byli bardzo nieporadni i nie stwarzali zagrożenia pod bramką gości. Za to Śląsk cały czas atakował. W 11 minucie najlepszy strzelec Śląska dostał doskonałe podanie z głębi boiska i znalazł się w sytuacji sam na sam z golkiperem Wisły, ale musiał uderzać na bramkę z ostrego konta i strzelił nad poprzeczką. Po tej akcji obudził się zespół Białej Gwiazdy. Sytuację miał Brożek, ale był na pozycji spalonej. W następnej sytuacji ofensywnej Wisły to Guerrier faulował, a Śląsk szybko rozpoczął grę i przeniósł grę pod pole karne gospodarzy. Wracający za akcją Guerrier sfaulował w szesnastce Paixao, a arbiter bez wahania skazał na „wapno”. Do piłki podszedł sam poszkodowany i pewnie wykorzystał „jedenastkę” dając prowadzenie swojej drużynie. Wiślacy nie poddali się po straconej bramce i dążyli do szybkiego wyrównania. W 20 minucie dobrą akcję przeprowadził Stilić, jednak zbyt długo holował piłkę i w efekcie ją stracił. Dwanaście minut później Wisła dostała rzut wolny w okolicach 30 metra. Do piłki podszedł jak zwykle Bośniak, ale uderzył w słupek. W 38 minucie ponownie atakowała Wisła. W pole karne podawał niezwykle aktywny Stilić, a przewrotką uderzał Boguski, jednak Pawełek obronił strzał. Jeszcze w ostatnich minutach pierwszej połowy Wisła próbowała zdobyć bramkę po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, ale bezskutecznie.

3 minuty po zmianie stron tym razem uderzał Dudka z rzutu wolnego, ale po raz kolejny dobrą interwencją popisał się golkiper Wrocławian. Kilka minut później dobrą akcję przeprowadził Stępiński, jednakże zbyt długo zwlekał ze strzałem i stracił piłkę. W 62 minucie po raz kolejny z dobrej strony pokazał się Paixao, który wpadł w pole karne Wiślaków i podał wzdłuż bramki gospodarzy, ale obrońcy byli czujni i wybili futbolówkę. 6 minut po tej akcji kibice zebrani przy ulicy Reymonta doczekali się w końcu bramki zdobytej przez swoich ulubieńców. Mariusz Stępiński minął na lewym skrzydle dwóch rywali, podał piłkę do ustawionego przed polem karnym Stilicia, a ten oddał od razu piłkę do poprzednika, który zauważył w polu karnym Pawła Brożka. Ten zaś zdobył swoją 111 bramkę w polskiej Ekstraklasie. Zawodnicy Śląska mogli odpowiedzieć szybko, bo już po dwóch minutach, ale Buchalik dobrze poradził sobie ze strzałem głową jednego z rywali. W odpowiedzi Wisła stworzyła dobrą sytuację, ale nie popisał się w niej Sarki, który źle zagrywał do partnera. W 77 minucie po raz kolejny dobrą akcję przeprowadził Stępiński, a rezultatem był tylko rzut rożny. Jeszcze w ostatniej minucie regulaminowego czasu gry z rzutu wolnego uderzał Sebastian Mila, ale piłka po jego strzale minimalnie minęła wiślacką bramkę. Podział punktów w meczu przyjaźni jest sprawiedliwy i nie krzywdzi żadnej ze stron, które stworzyły naprawdę dobre widowisko. Biała Gwiazda swój następny mecz rozegra 22 listopada drugi raz z rzędu na własnym stadionie, a przeciwnikiem będzie Górnik Łęczna.

 

Wisła Kraków – Śląsk Wrocław 1:1 (0:1)
0:1 Flavio Paixao 17 (k.)
1:1 Brożek 68’
Wisła Kraków: Buchalik – Dudka, Głowacki, Guzmics, Guerrier – Sarki (86’ Zając), Stilić, Uryga, Boguski, Garguła (46’ Stępiński)– Brożek
Śląsk Wrocław: Pawełek – Zieliński, Celeban, Hołota, Dudu Paraiba – Danielewicz, Hateley (76’ Pawelec) – Paixao, Mila, Pich (61’ Droppa) – Machaj (50’ Ostrowski)
Żółta kartka: Ostrowski, Danielewicz (Śląsk) Dudka (Wisła)
Widzów: 14 242

 

rk-3623.1000

http://ekstraklasa.net/wisla-krakow/

Komentarze