Pendolino podczas jazdy testowej na trasie Warszawa - Kraków potrącił mężczyznę. Jak podaje Katarzyna Padło z małopolskiej policji, do wypadku doszło w poniedziałek około godz. 22 w miejscowości Słomniki.
Maszynista zauważył jakiś punkt na torach, oddał sygnał ostrzegawczy i zaczął gwałtowne hamowanie, ale nie udało się na czas zatrzymać „dziobaka” (przyp. red.) - mówi Padło. Mężczyzna zmarł. Policjanci ustalają teraz, dlaczego mężczyzna znajdował się na torach. Sekcja zwłok, jak i zbadanie sprawy pozwoli na ustalenie, co było przyczyną wypadku. Jak podkreśla Katarzyna Padło, nikt z obsługi pociągu nie był pod wpływem alkoholu.
Internauci kpią z pociągu Pendolino i całej sprawy, ale w takich wypadkach nigdy nie wiadomo co było prawdziwą przyczyną wypadku. Czy zaważyła brawura, głupota, a może zbyt późna reakcja maszynisty, albo względy psychiczne jak w przypadku samobójców, a może cała kompilacja różnych czynników? Jak podaje jeden z internautów: we Włoszech tory kolejowe ogrodzone są dwumetrowym ogrodzeniem, a gdy przecinają drogi to tylko na wiaduktach. Może to dobre rozwiązanie, ale czy i wtedy wypadków będzie mniej?
