Po serii udanych spotkań AZS Częstochowa zmierzył się z rewelacją ligi, zespołem Cuprum Lubin. Niestety, drużyna grająca po raz pierwszy na parkietach PlusLigi, lecz złożona z wielu doświadczonych zawodników kolejny raz pokonała Akademików.
Pierwszy set do długa, wyrównana gra z obu stron. Raz jedna, raz druga „szóstka” wychodziła na 1-2 punktowe prowadzenie ( 8:7 dla AZS-u), ( 16:15 dla Cuprum). O wszystkim zadecydować miał koniec pierwszej partii, gdzie „ciśnienie” lepiej wytrzymali „Miedziowi” i przechylili szalę zwycięstwa na swoją korzyść ( 25:23 ).
Druga część gry była niemal analogiczna do pierwszej. Ponownie wynik oscylował wokół remisu i ponownie delikatną przewagą cieszyć mogli się Akademicy, których grę od drugiej partii prowadził młody rozgrywający Konrad Buczek. Koniec drugiej odsłony gry należał jednak do doświadczonych graczy z Lubina, to oni pokazali wtedy swoją najlepszą siatkówkę wyprowadzając swój zespół na prowadzenie 2:0 ( 25:21).
Trzeci set zaczynał się jednakowo jak poprzednie. Częstochowianie prowadzili niewielką różnicą punktów, a kibice skromnie wypełniający halę przy ulicy Żużlowej „czekali” na ponowny zryw gości. Okazało się jednak, że i oni potrafią popełniać błędy co AZS szybko wykorzystał budując nawet pięciopunktową przewagę ( 21:16 ). Podopieczni Michała Bąkiewicza wygrali i przedłużyli nadzieje kibiców na „wyszarpanie” rywalowi cennych punktów ( 25:21 ).
Czwarta partia wyglądała zupełnie inaczej niż poprzednie. Podrażnieni przyjezdni szybko zdominowali rywali ( 11:8 ). „AZSiacy” wyrównali, ale Lubinianie znów przejęli „palmę pierwszeństwa” i systematycznie „odjeżdżali” rywalom. Koniec meczu to już „zabawa” przyjezdnych którzy zdobyli ważne trzy punkty wygrywając czwartą partię ( 25:20 ), w całym meczu oddając rywalom ledwie jednego seta .
Najlepszym graczem meczu uznano Grzegorza Łomacza, lecz to cała drużynę i ich zespołowość należałoby uhonorować. Mimo, iż przyjechali do Częstochowy bez chorego pierwszego trenera i dwóch przyjmujących, to asystent Paweł Szabelski oraz kapitan Łukasz Kadziewicz potrafili stworzyć monolit na boisku jak i po za nim.
