Jesień to pora sprzyjająca zaręczynom. Jednak w dzisiejszych czasach na bukiecie róż i symbolicznym pierścionku się nie kończy.

Pierścionek z białego złota z brylantem można kupić już za 420 zł, ale pary częściej decydują się na  złoto żółte. Celowo piszę pary – ostatnio modny stał się wspólny wybór symboli miłości. Kandydatka na żonę wybiera pierścionek, a mężczyzna płaci. Ile? Zależy. Przyjęło się, że  powinna być to co najmniej dwukrotność pensji.

Wydanie 10 tysięcy złotych na pierścionek nie gwarantuje siły uczuć ani trwałości związku, ale czy łatwo jest oprzeć się pierścionkowi z diamentem? (Pomijając fakt, że taka przyjemność kosztuje około 45 tysięcy złotych i nie każdy może sobie na nią pozwolić). W przystępnej cenie można kupić pierścionek z brylantem – zapłacimy za niego ok. 1000 zł.

Sam pierścionek nie wystarczy. Współczesny mężczyzna powinien zadbać o całą oprawę. By dogodzić kobiecie, należy zaprosić ją na elegancką kolację. We Wrocławiu nie brakuje romantycznych miejsc wprost stworzonych dla przyszłych nowożeńców. Jedną z nich jest restauracja Villa Bianco (ul. Rdestowa 17a).
- Służymy każdemu gościowi, można się u nas zaręczać, nawet masowo – mówi Paweł Gilbowski, właściciel restauracji. - Podczas dokonywania rezerwacji wielokrotnie byliśmy proszeni o przygotowanie kwiatów lub szampana. W każdej chwili jesteśmy gotowi sprawić, by zaręczyny przebiegły jak najlepiej.

By zaimponować przyszłej małżonce, mężczyźni są wstanie przeznaczyć na kolację nawet pół tysiąca złotych. Kolejne 200 zł za bukiet kwiatów lub 50 zł za pluszowego misia – możliwości jest wiele. Wszystko po to, by dowieść swojej miłości. Bardziej pomysłowi mężczyźni zamiast restauracji decydują się na podróż jachtem lub organizują duże przyjęcia z udziałem znajomych i rodziny. Nietypowym pomysłem na oświadczyny jest na przykład reklama lotnicza.

Mimo wielu możliwości, znacząca część par wciąż decyduje się na tradycyjny obiad w domowym zaciszu i jest zdania, że nie oprawa jest wyrazem miłości. Bo przecież ważne jest to, co mamy w sercu, nie w portfelu, prawda?

Zaręczyny kosztują. Masę cierpliwości, serca i… pewnie dwie pensje.

Komentarze

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany