Siatkarze Lotosu Trefla Gdańsk zagrają w półfinale PlusLigi. W drugim spotkaniu ćwierćfinałowym okazali się lepsi w czterech setach od Transferu Bydgoszcz. Kolejnym przeciwnikiem żółto-czarnych będzie PGE Skra Bełchatów.

Podopieczni trenera Andrea Anastasiego pierwszy w historii awans przypieczętowali w trójmiejskiej Ergo Arenie w obecności 3600 kibiców. Pierwszy mecz w Bydgoszczy gdańszczanie wygrali 3:1. Dokładnie w takich samych rozmiarach pokonywali Transfer w fazie zasadniczej, w której u siebie pokonali ten zespół dopiero po tie-breaku. Mając to na uwadze, gospodarze nie mogli lekceważyć rywali. Pierwsze akcje należały jednak do gości. Bydgoszczanie szybko uciekli na 4:1, ale Lotos Trefl dzięki zagrywkom Wojciecha Grzyba już kilka minut później prowadził 6:4. Gdańszczanie tego prowadzania nie oddali już do końca pierwszego seta. Transfer miał problemy z przyjęciem dobrej zagrywki żółto-czarnych, a Mateusz Mika seryjnie kończył ataki. Dzięki temu po 32 minutach gospodarze zdobyli 25. punkt po ataku Sebastiana Schwarza i wygrali pierwszego seta.

W drugim secie trener gości Vital Heynen posłał do boju od początku Dawida Murka, wysyłając do kwadratu dla rezerwowych Marcina Walińskiego. Doświadczony przyjmujący poprawił odbiór zagrywki, ale też gdańszczanie obniżyli skalę trudności swoich serwisów. Paweł Woicki coraz częściej mógł dawać szybsze piłki do Jakuba Jarosza i Konstantina Cupkovicia. W drugim secie Transfer zdobył w ataku aż 19 punktów i wygrał tę partię 25:20, wyrównując stan meczu.

Gdańszczanie szybko musieli wyciągnąć wnioski, jeśli nie chcieli ponownie rywalizować z Transferem w trzecim, decydującym meczu. Lotos Trefl jednak zdołał zapomnieć o przegranym secie i wrócił do tego, co prezentował w inauguracyjnej odsłonie. Do tego podopieczni Anastasiego dołożyli jeszcze dobrą grę blokiem, która dała 6 punktów w trzecim secie. Bydgoszczanie natomiast popełniali błędy i nie byli już tak skuteczni w ataku. Transfer, mimo serii 6:2 w drugiej części seta, nie zdołał dogonić gospodarzy i przegrał 18:25. Obraz gry nie zmienił się w czwartej partii. Gdańszczanie ponownie bardzo dobrze serwowali, a goście nie potrafili odnaleźć skuteczności z drugiego seta. W trzecim i czwartym zdobyli 17 punktów w ataku, a więc o dwa mniej niż w drugim. Lotos Trefl, kontrolując spotkanie do samego końca, wygrał czwartą partię 25:16.

Najlepszym zawodnikiem spotkania został wybrany rozgrywający zwycięskiej drużyny Marco Falaschi. Najwięcej punktów dla gospodarzy wywalczył Amerykanin Murphy Troy, który w sumie zdobył 22 punkty. Mateusz Mika dołożył ze swojej strony 17, a Sebastian Schwarz 12. Po stronie bydgoszczan 19 punktów miał Cupkovic, a 15 Jarosz. Lotos Trefl zarówno w pierwszym, jak i w drugim meczu pokazał, że jest lepszym zespołem od Transferu i zasłużenie powalczy o finał z PGE Skrą Bełchatów. W półfinale rywalizacja będzie toczyła się do trzech zwycięstw, a pierwszy mecz gdańszczanie rozegrają na wyjeździe.

Komentarze