10 kwietnia w usteckiej (Nie)winnej piwniczce odbył się wernisaż zdjęć Sylwii Pakulskiej. Tematem wystawy jest Wietnam, który autorka wraz z aparatem odwiedziła po raz pierwszy. Miejsca, które zobaczyła są czarujące. Każde na swój własny sposób. Jak mówi: Jest on bardzo różnorodny - od niebywałego przepychu rezydencji i luksusowych ośrodków wypoczynkowych po skrajną biedę i targi z podróbkami. Prace artystki idealnie pasują do klimatu winiarni. Jest ona mała i dość ciemna. Światło daje jedynie klika lampek i świeczek postawionych na stolikach. Ściany surowe, ceglane. Na nich właśnie, bez ram, bez zbędnych opraw wiszą wspaniałe czarno-białe zdjęcia.

Pani Sylwia wyprawę zaczęła od południa państwa, kierując się naturalnie na północ. Udało jej się zwiedzić m.in.: jaskinię Phong Nha, zatokę Halong Bay oraz miasta takie jak Sajgon, Hue, Hoi An. To ostatnie podobno najbardziej zapadło fotografce w pamięć. Słynie z lampionów i sztuki, a wieczorami mieni się milionem kolorów.

Autorce zdjęć nie trzeba wierzyć na słowo. To, co opisuje, jest dokładnie odwzorowane na zdjęciach. Przy wjeździe do miasta stoją malutkie dziewczynki. Wyciągają ręce i zachęcają do kupna ręcznie robionych bransoletek. Mnóstwo bazarków, targów rybnych. Na stołach pełno gotujących się olbrzymich kotłów, podobno z nich otrzymamy najlepszą zupę jaką kiedykolwiek jedliśmy. Wchodzimy wraz z artystką do jadłodajni. Trudno nazwać je restauracjami, ponieważ ten wyraz kojarzy się z bogactwem, a oglądając fotografie odczuwamy panującą biedę. Mimo wszystko ten widok nas nie przytłacza, ponieważ jeśli się obrócimy, dostrzeżemy piękne, zapierające dech krajobrazy górskie lub rolnicze.

Jednak największą uwagę zwracamy na zdjęcie, które można zauważyć od razu po wejściu do piwniczki. Przedstawia mglistą drogę, a na niej człowieka niosącego ogromny, ciężki plecak. Obraz ten jest tajemniczy, trochę smutny, ale i dający nadzieję. Wydawać by się mogło, że przedstawiona osoba niedługo osiągnie to, czego pragnie. Może właśnie teraz wychodzi z  tytułowego jądra ciemności, o którym wspomina artystka.

Fotografie kreacyjne pani Sylwii Pakulskiej zostały zakwalifikowane na biennale we Francji. Przed nią dużo pracy i przygotowań do następnej wystawy. Życzymy powodzenia, dużo siły oraz dalszych sukcesów.

Natomiast każdemu kto ma okazję być w Ustce, polecam wejście po schodkach w dół do urokliwej piwniczki, by móc poczuć choć w małej części magię obrazów z Wietnamu.

Komentarze