Piłkarze z Łęcznej wygrali drugi mecz z rzędu w piłkarskiej Ekstraklasie - tym razem pokonali Cracovię Kraków i znowu zaczynają się liczyć w walce o grupę mistrzowską. Chociaż druga połowa w wykonaniu Łęcznian była słaba.
Jurij Szatałow, trener Górnika, uznał , że nie potrzebuje w składzie wielu zmian w porównaniu ze zwycięskim tydzień wcześniej meczu z Pogonią Szczecin. Na ławce usiadł Hiszpan Josu, a w podstawowej jedenastce zastąpił go Filipp Rudik. Na przedmeczowej rozgrzewce kontuzji doznał Evaldas Razulis i zastąpił go w podstawowym składzie Shpetim Hasani. Mimo że trener mógł postawić na Fedora Cernycha, który wyleczył już kontuzjowaną stopę, Litwin pojawił się na boisku na ostatnie 20 minut meczu.
Podnieśli się z kolan
Mecz dla gospodarzy zaczął się fatalnie. Już w siódmej minucie goście mieli okazję do objęcia prowadzenia, ale akcji sam na sam nie wykorzystał Marcin Budziński, bramkarz Górnika sparował piłkę na rzut rożny. Po tym rzucie rożnym bramkę dla Pasów zdobył nieupilnowany przez Tomislava Bożića Mirosłav Covilo. Gdy wydawało się , że to goście spod Wawelu będą spokojnie kontrolować przebieg meczu, bramkę zdobyli gospodarze. W 14. minucie, po rzucie wolnym z ostrego kąta, zdobył bramkę Patrik Mraz. Obrońca Górnika tym strzałem zupełnie zaskoczył bramkarza Cracovii. Po tym golu piłkarze spod Wawelu całkowicie oddali inicjatywę gospodarzom. W 25. minucie zielono-czarni udokumentowali swoją przewagę golem. Po dośrodkowaniu z prawej strony Łukasza Mierzejewskiego nabiegł na piłkę Miroslav Bożok i strzałem głową pokonał Pilarza. Piłkarze Pasów mieli jeszcze szansę na wyrównanie przed przerwą, ale Bartosz Rymaniak uderzał z siódmego metra - obok bramki gospodarzy.
Znakomita gra Prusaka
Druga połowa spotkania nie była już tak ciekawa jak pierwsza. Piłkarze z Łęcznej bronili korzystnego wyniku z pierwszej połowy nie przeprowadzając praktycznie ani jednego ataku na bramkę Pilarza. Cracovia próbowała atakować, ale nie mieli pomysłu, jak przebić się przez obronę gospodarzy. W końcówce meczu piłkarze Pasów postawili wszystko na jedną kartę i atakowali, ile jeszcze zostało im sił. Kwadrans przed końcem regulaminowego czasu gry fatalną interwencją popisał się Bożić. W łatwej sytuacji stracił piłkę, ale od straty bramki zielono-czarnych uratował Prusak, który znakomicie interweniował po strzale Covil . Po chwili Covilo znowu miał okazję na zdobycie wyrównującego gola. Górnik bronił się coraz bardziej rozpaczliwie. Sędzia na domiar złego doliczył aż 7 minut. W doliczonym czasie gry goście spod Wawelu powinni wyrównać. W zamieszaniu pod bramką Górnika Budzyński z czterech metrów trafił wprost bramkarza gospodarzy, a okazji do dobitki na pustą bramkę nie wykorzystał Jendrisek, który minął się z piłką. Dzięki temu szczęśliwemu zwycięstwu gospodarze awansowali na ósmą pozycję w tabeli, co zapewnia im grę w grupie mistrzowskiej, a tym samym utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej.
