Siatkarki PGE Atomu Trefla Sopot w miniony weekend rozpoczęły rywalizację w finale Orlen Ligi. Po dwóch pierwszych meczach rozegranych w Szczecinie podopieczne Lorenzo Micelliego remisują 1:1 z Chemikiem Police. Dwa kolejne spotkania odbędą się w najbliższą sobotę i niedzielę w trójmiejskiej Ergo Arenie.
Dla sopocianek tegoroczny występ w finale jest czwartym w ciągu ostatnich pięciu lat. Atomówki tylko w ubiegłym roku nie grały w meczach o złote medale, bo w półfinale przegrały z Impelem Wrocław. Natomiast w tym sezonie siatkarki PGE Atomu liczą na powtórkę z rozgrywek 2011/2012 i 2012/2013, kiedy to sięgały po mistrzostwo Polski. Przed tegorocznym finałem większe szanse dawano policzankom. Mimo tego już pierwsze dwa spotkania pokazały, że Chemik wcale nie musi obronić tytułu sprzed roku.
Pierwszy set finału w nowiutkiej Azoty Arenie w Szczecinie był setem błędów. Zespoły w sumie popsuły aż 13 zagrywek. Ostatecznie w tej partii lepsze okazały się gospodynie, które wygrały premierowego seta 25:22. W drugim siatkarki Chemika popełniały mniej błędów niż rywalki, ale jeśli już się myliły, to robiły to w decydujących momentach. Dzięki temu Atomówki zanotowały serię 5:0 i objęły prowadzenie 20:16, którego nie oddały do końca seta. Podstawowym problemem policzanek był atak. Serbska rozgrywająca Maja Ognjenović grała bardzo jednostajnie, przez co jej koleżanki w całym meczu skończyły zaledwie 32% piłek. Natomiast Atomówki dzięki skutecznej grze na kontrach oraz dobrym zagrywkom punktowały aktualne mistrzynie Polski. W rezultacie pierwsze spotkanie zakończyło się zwycięstwem sopocianek 3:1.
Początek drugiego starcia ułożył się po myśli sopocianek, które w pierwszym secie wypracowały sobie kilka punktów przewagi dzięki dobrym zagrywkom Charlotte Leys. W końcówce dołożyły skuteczną grę blokiem i wygrały 25:18. Policzanki jednak nie panikowały. Poprzedniego wieczoru trener Giuseppe Cuccarini zafundował swoim podopiecznym wnikliwą analizę pierwszego spotkania. Dzięki niej mistrzynie Polski zdecydowanie poprawiły grę w ataku. Dużo lepiej rozgrywała Ognjenović, a na środku brylowała inna Serbka - Stefana Velijković. To własnie skuteczne ataki tej siatkarki poderwały Chemika do walki. Świetnie w polu zagrywki spisywała się Agnieszka Bednarek-Kasza, posyłając w całym meczu 3 asy. Bardzo ważne było także wejście Aleksandry Jagieło, która od początku drugiej partii zastępowała na parkiecie Annę Werblińską. Podstawowa przyjmująca gospodyń nie radziła sobie w ataku, nie kończąc ani jednej piłki w pierwszym secie. Takich problemów nie miała Ana Bjelica, która po słabym pierwszym meczu, w drugim zdobyła aż 27 punktów (22 atakiem) i przyczyniła się do zwycięstwa swojej drużyny w czterech setach.
Atomówki w drugim spotkaniu nie zagrały źle, bo to rywalki znacznie podniosły skalę trudności zagrywki oraz skuteczność w ataku. Mimo tego jednak sopocianki z pewnością są zadowolone z wizyty w Szczecinie. Dzięki zwycięstwu na terenie rywala teraz to podopieczne Lorenzo Micelliego mają przewagę własnego parkietu i już w najbliższy weekend mogą w Ergo Arenie zakończyć całą finałową serię.
