Człowiek ma wolną wolę. Może zatem przebierać w propozycjach, decyzjach i planach, bo zazwyczaj dostaje taką szansę. Jeśli idę do sklepu i mam do wyboru mandarynki, to logiczne, że w moim koszyku nie znajdzie się żaden zgniły owoc. Niestety czasem bywa tak, że trzeba wybierać spośród tych zapleśniałych… Który więc sklep najlepiej wybrać? Ten, w którym mandarynki są mniej pomarszczone? A może w tym roku sobie odpuścić i pozostawić świąteczny stół w nieskalanej pomarańczą bieli, nawet jeśli wokół każdy mówi o mandarynkach?

Polacy mają skłonności do przesady, choć są niezwykle pobożnym i patriotycznym narodem. W niedzielny poranek wybierają się całymi rodzinami do Kościoła, przeklinając złą pogodę, brak miejsca na parkingu czy sam fakt bycia w świątyni. Na co dzień przykładnie śledzą wiadomości, słuchają najnowszych plotek ze świata polityki i oglądają Top Model. W tym roku stało się jednak coś niesamowitego i szesnastego dnia listopada życie Polaków odwróciło się o 180 stopni. Szkoły, remizy i każdy, nadający się do takiego użytku, budynek zmienił się w lokal wyborczy. Polacy postawili krzyżyki, które przesądziły o losach kraju. Tylko czy aby każdy zdawał sobie sprawę z tego, że wybiera zgniłe mandarynki?

Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. A wyszło, że jednak jesteśmy ciekawym narodem i w dodatku humanistycznym, bo liczyć nie potrafimy i na informatyce oraz nowych technologiach się nie znamy. A i malarzami to byśmy nie byli, bo nawet krzyżyków nie potrafimy równo stawiać. Co nam więc pozostaje? Stawiać je tak długo, aż wszyscy będą zadowoleni – co w naszym przypadku wydaje się być niemożliwe.

I wydawałoby się, że na to nic już nie można poradzić, ale… to dopiero początek zabawy! Ileż śmiechu w tym miesiącu dostali od państwa Polacy? W wiadomościach, gdzieś między rannym łosiem, a mówiącym: Dzień dobry! Barackiem, mamy prawdziwą mandarynkową bitwę. Otóż, kochani, znalazł się pewien banan – a któż uświadczył banana w święta? I wyobraźcie sobie, że ten banan domaga się świątecznego stołu! I krzyczy na całe państwo: Blaga! Kłamstwo! Oszczerstwo! Fałsz! Trzeba stawiać krzyżyki od nowa i wybierać nowe mandarynki i to najlepiej w taki sposób, żeby na stole znalazły się jedynie banany! Tylko po co? Z pewnością zgniłki się nie uleczyły, a i banan nie dość, że mały, to jeszcze brązowy i nieświeży.

Ale czy to koniec? A gdzie tam! Idą święta, więc nie obejdzie się bez zakupowego szaleństwa. Polacy rzucą się w wir zakupów, wkładając do koszyków wszystko jak leci. Gdzieś w międzyczasie banan przemaszeruje ulicami stolicy, upamiętniając nie to wydarzenie, co trzeba. Mandarynki znów będą drzeć koty, kamery to sfilmują, a Polacy znów dzień w dzień będą słuchać o mandarynkowej bitwie. Świąteczne piosenki będą przeplatać się z hasłami oszczerstwa i nieprawdy. Karpie same popełnią samobójstwa, słuchając beznadziejnych kłótni i debat. I jeszcze w niejednej bombce ujrzymy odbicie małego banana.

Ale czy się tym przejmiemy? Nie! Przecież jesteśmy Polakami. Gdy tylko na niebie pojawi się pierwsza gwiazdka, zapomnimy o mandarynkach, bananach, kłótniach i sporach. Zasiądziemy przy wigilijnych stołach, spojrzymy w oczy nieszczęsnych karpi i spałaszujemy je bez najmniejszych zahamowań. I wiadomo, że u niektórych pojawią się mandarynki, u jeszcze innych banany, niektórzy wybiorą jabłka, a jeszcze inni zrezygnują całkowicie z tych specjałów. Jedno jest pewne. Nie zwracając uwagi na tą całą owocową bitwę, po prostu zjemy swoje owoce, mając świadomość tego, że żadne wybory nam nie pomogą. Bo przecież płonne obietnice nic nie znaczą…

A tym, którzy kupują wszystko na ostatnią chwilę przypominam, że najtańsze mandarynki są w Biedronce… Wesołych Świąt!

Komentarze