Seks to moc potężna. Uzależnia, popycha do transgresji, pobudza motywację. David Wnendt ostrzega nas już w pierwszej scenie: dla niego tematy tabu nie istnieją. A fekalia, nasienie i śluz to dopiero początek historii, o której nie śniło się nawet fizjologom.
Helen poznajemy, jak na kino fizjologiczne przystało, w brudnej, miejskiej ubikacji. Nastolatka walczy z hemoroidami, rozkoszuje się swoim zapachem intymnym i hobbystycznie wyciera ciałem odrażająco brudną deskę toaletową. Powód? Pozornie silna i odważna Helen ma jeden słaby punkt – za nic w świecie nie może pogodzić się z rozwodem rodziców.
David Wnendt udowodnił, że nie boi się przekraczania granic. Z premedytacją ukazał piętrzący się syf zakopany pod łatką stereotypowego Niemca – schludnego i odpowiedzialnego perfekcjonisty. Dla matki Helen najważniejsza w chwili śmierci była czysta bielizna, jej ojciec nie krępuję się obecnością kochanki, a uczeń prosi przyjaciółkę Helen o załatwienie się na jego klatce piersiowej. Liczba dewiacji w tym filmie bije inne o głowę.
Tempa dotrzymuje im brawurowa Carla Juri w roli tytułowej Helen, a to nie lada wyczyn. Początkująca aktorka doskonale uchwyciła złożoność swojej postaci przemieniając się w jednej chwili z erotomanki w czułą i wrażliwą córkę. Wizualnej stronie filmu również nie można wiele zarzucić. Zdjęcia polskiego operatora Jakuba Bejnarowicza wprowadzają do filmu energię i szczyptę młodzieńczej bezczelności.
Niestety ciekawy koncept Wilgotnych miejsc nie został wykorzystany. Rażący aż momentami naturalizm odebrał głos wątkowi psychologicznemu i spłycił przekaz filmu. Wnendt nie pozostał konsekwentny w budowaniu świata bohaterów. Po niemalże dwugodzinnym wstrzymywaniu odruchów wymiotnych, zastosowanie typowej konwencji romantycznej mocno rozczarowuje. Happy end przywraca bowiem równowagę nie tylko bohaterom, ale również potwierdza porządek świata. A taki świat już widzów nie wciąga, bo ukazana w nim miłość nie zmieniła wewnętrznej moralności bohaterów.
Reżyserowi nie udało się również ciekawie wykreować wątku samotności człowieka w otaczającym go świecie. Temat wart poruszenia został intrygująco ukazany na przykład w filmie Ona reż. Spike’a Jonze’a, czy w Kafce Stevena Soderbergha, jednak Wilgotne miejsca z pewnością to nie ta liga.
Koniec końców: wiele kontrowersji o nic. Wilgotne miejsca możemy śmiało zaliczyć do filmów, w których nasza żądza wiedzy ogranicza się do pytania, kiedy zobaczymy kolejny kontrowersyjny eksperyment Helen. Cóż, kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie.
