Biało-zieloni przegrali ósmy mecz na ostatnich dziewięć spotkań, z czego między XI a XIV kolejką przegrywali „do zera”.

 

Jeszcze niedawno pojedynek drużyn z Częstochowy i Kędzierzyna-Koźla elektryzował cały siatkarski kraj. „Święta wojna” w latach dziewięćdziesiątych decydowała o mistrzostwie kraju. Siatkarze AZS-u i ówczesnego Mostostalu jeszcze przez wiele lat zapewniali kibicom mecze na najwyższym poziomie, co podgrzewało wrogo nastawionych do siebie kibiców. Niestety ostatni mecz potwierdził, że o terminie „Święta wojna” należy zapomnieć, gdyż zespół z Częstochowy nie podejmuje już rękawicy. Tak było i tym razem, AZS przegrał 3:0.

 

Rozpoczęcie meczu zgodnie z przewidywaniami należało do gospodarzy z Kędzierzyna, co potwierdzał wynik ( 8:6 ). W środkowej części seta Łukasz Wiśniewski ex-częstochowianin podkręcił kostkę, a AZS wyrównał ( 12:12 ). Po chwili, głównie dzięki grze przyjmującego Dicka Kooya, ZAKSA znów odskoczyła na kilka punktów ( 21:18 ). Premierową partię spokojnie wygrali ( 25:21 ).

Początek drugiego seta znów należał do podopiecznych Sebastiana Świderskiego. Uśpieni siatkarze Kędzierzyna-Koźla „oddali przewagę”. Głównie dzięki Patrykowi Napiórkowskiemu i Arturowi Udrysowi AZS objął prowadzenie ( 17:15 ). Końcówka tej partii pokazała siłę charakteru i doświadczenie Pawła Zagumnego i spółki, którzy w końcówce, w przeciwieństwie do częstochowian, nie popełniali żadnych błędów wygrywając
( 25:23 ).

Trzecią partię po raz kolejny lepiej rozpoczęli gospodarze. Szybko osiągnięta przewaga ( 8:4 ) całkowicie załamała graczy AZS-u Częstochowa. ZAKSA zbliżała się do zwycięstwa w tym secie i całym meczu, powiększając różnicę punktową nad biało-zielonymi. Ostatecznie wygrali ( 25:16 ), a cały mecz 3:0.

Najlepszym zawodnikiem spotkania wybrano rozgrywającego Pawła Zagumnego. Na uznanie zasłużyli również Libero Paweł Zatorski, który oprócz świetnej gry w obronie przyjmował pozytywnie aż 80% zagrywek, oraz przyjmujący Dick Kooy, zdobywca 14 punktów przy 64% skuteczności.

 

Komentarze